Przejdź do głównej zawartości

Wstęp + list (Ktoś tam... x Reader)

Dobra. Typowo. Będę w nawiasach pisała o co chodzi (typu imię, nazwisko, itd.) więc powinniście się połapać. Tyle wstępu. Czas na list:
"Cześć (imię)!
To śmieszne, że nadal piszę do Ciebie listy, prawda? Przecież Ty nie żyjesz, więc nigdy tego nie przeczytasz. Wiesz... zastanawiam się nad sensem pisania listów. Po co w ogóle je pisać skoro w 99% przypadków nie zostają przeczytane tylko trafiają od razu do kosza na śmieci. Co innego listy z urzędów... Ech... Piszę same bzdury. Po co ja w ogóle to robię? Tak bardzo Cię kochałem, (imię). A Ty... a Ty... Nawet z napisaniem tego mam problem. W moich oczach pojawiają się łzy i skapują na papier dość nieelegancko go mocząc. Złamałaś mi serce, wiesz?! Tamten dzień, gdy znalazłem Cię martwą, z podciętymi żyłami był jednym z najgorszych w moim życiu. Dlaczego to zrobiłaś?! Przecież było nam razem tak dobrze. Kochałem Cię i myślałem, że Ty odwzajemniasz moje uczucie. Dlaczego nie zauważyłem, że coś jest nie tak?! Czemu byłem, aż tak ślepy?! Gdybym wcześniej zrozumiał, że Ty odbierasz nasze, wspólne życie inaczej niż ja... nie doszłoby do tej tragedii. Teraz, 4 lata po Twojej śmierci ja siedzę nad Twym grobem i piszę kolejny list, który zakopię między kwiatami rosnącymi przy Twym pomniku mając nadzieję, że Ty poznasz jego treść i zrozumiesz. Ech! Czemu ja się tak łudzę? Pamiętam nasz ostatni, romantyczny spacer. Poszliśmy nad jezioro, nad którym się poznaliśmy. Siedliśmy na ławce wpatrując się w gwiazdy, a Ty powiedziałaś, że jeśli kiedyś by Ciebie zabrakło to ja mam znaleźć sobie nową ukochaną i żyć jak gdyby nigdy nic. Wtedy nie rozumiałem Twoich słów. Wtedy zaśmiałem się i powiedziałem, że moje życie bez Ciebie nie miało by sensu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, ale gdy tydzień później zniknęłaś z tego świata... zrozumiałem. Czasem chciałbym do Ciebie dołączyć, ale żyję. Muszę żyć. Dla Ciebie. Nie. Dla nas. Tak bardzo Cię kocham (imię). Tęsknię za Tobą, najdroższa...
Twój na zawsze
[imię chłopaka (wybierzcie sobie imię waszego ulubionego bohatera)] 

Pierwszy one-shot? Jest! 
Trochę smutny i (moim zdaniem) strasznie łzawy, ale mam nadzieję, że się wam spodoba. Jakby trzeba było coś poprawić to jestem otwarta na wasze propozycje. I tak, jak napisałam w opisie czekam na wasze zamówienia. To wszystko. Do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chora miłość

 Tak, wiem... Miałam realizować zamówienia. Miałam... No, nic... Zainspirowane opkiem, które kiedyś czytałam. Śpisz, kochanie. Śpisz i wyglądasz tak słodko. Twoje włosy rozrzucone po poduszce sprawiają, że chciałbym w tej chwili być tą poduszką. Oddychasz miarowo przez lekko uchylone usta. Czasem marszczysz swój piękny nosek i wykrzywiasz idealne usteczka. Czyżby śniło Ci się coś złego? Nie martw się. Jestem tu. Nie musisz się o nic martwić... Przytulam Cię delikatnie i leciutko całuję w czoło, a Ty po chwili otwierasz swoje piękne oczy i kierujesz na mnie swój wzrok. Przez chwilę patrzysz na mnie z niezrozumieniem odbijającym się na Twojej twarzy. Uroczo... Ziewasz, a ja zaczynam rozczesywać Ci włosy. Zrobię to za Ciebie byś nie musiała męczyć swej pięknej, delikatnej ręki. - Zrób mi warkocza - prosisz, a ja kiwam głową i zaplatam Ci włosy. Podaję Ci ubrania i wychodzę byś mogła się przebrać. Po kilku minutach wychodzisz z pokoju. Jesteś gotowa na nowy dzień... Jesteś piękna... Je...

Megan Pines x Lizbeth Cipher

 Wiem, wiem... Napisałam w opisie, że nie będzie yuri, ale nic nie poradzę, że ten pomysł ciągle chodzi mi po głowie. Jakby ktoś nie wiedział to bohaterki tego one-shota są bohaterkami moich książek z Gravity Falls. Życzę miłego czytania. Boję się... Boję się zasypiać... Boję się, ale muszę spać. Jeśli nie będę spać to wujaszkowie z pewnością zauważą i zacznie się przesłuchanie, a ja nie chcę... Nie mam ochoty spowiadać im się z tego koszmaru... Koszmaru, który wydarzył się naprawdę... Nie zasnę... Nie chcę... Boję się... Stoję w długim korytarzu. Mój własny mindscape... Mój? To przecież nie ja go stworzyłam tylko ONA. Wbijam wzrok w ciemność. ONA tam jest. Zbliża się, czuję to. I rzeczywiście... Po chwili przychodzi do mnie. Odrzuca swoje warkocze na plecy i przyozdabia twarz uśmiechem, a w jej oczach pojawiają się iskierki. Zupełnie jakby cieszyła ją moja obecność.   - Well, well, well. Znów się spotykamy Meg - mówi, a ja podchodzę bliżej. Czuję siłę, która mnie do nie...

Mikuni x Reader

 (Imię) pov.: - Wychodzę! - zawołałam zbiegając po schodach. W biegu narzuciłam na siebie bluzę i założyłam buty, a po chwili już mnie nie było. Mama nawet nie próbowała mnie zatrzymywać. Wiedziała, że jeśli się tak spieszę to idę na spotkanie z pewnym blondynem. Właściwie to ja i Mikuni przyjaźnimy się od dziecka. Nasi ojcowie chcieli kiedyś rozkręcić jakiś wspólny interes i pomimo tego, że im nie wyszło to mnie z młodym Alicein'em połączyła głęboka przyjaźń. Uśmiech sam wpłynął na moje usta, gdy już z daleka dostrzegłam przyjaciela. - Mikuni! - (Imię)! - zawołał odwracając się w moją stronę i pomachał mi radośnie, a ja po chwili wpadłam w jego objęcia. Przez chwilę wdychałam jego zapach, ale po kilku sekundach się ogarnęłam i od niego odsunęłam. - Tęskniłam... - Posłałam mu uśmiech starając się zamaskować delikatne rumieńce włosami. - Cieszę się, że cię widzę. - Ja też - Złapał mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić, a ja przygryzłam dolną wargę. Zauważyłam, że Jeje uważnie się w...